| < Kwiecień 2019 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30          
Zakładki:
RSS
środa, 26 listopada 2014

  Gdy  znalazłam się już w łazience zrzuciłam z siebie przepocone ubrania i weszłam pod strumień ciepłej wody. Stałam tak dosyć długo rozmyślając co się teraz dzieje w moim życiu.Kiedy byłam już czysta wyciągnęłam ręcznik z szafki i owinęłam go w okół siebie,wysuszyłam włosy lecz po chwili uświadomiłam sobie,że nie mam ubrań na zmianę.Wyszłam z łazienki i udałam się do salonu w samym ręczniku.Will siedział na kanpie i oglądał telewizję.

-Will - zwróciłam sie do niego.

-Mhm-mruknął nie podnosząc wzroku z ekranu telewizora 

-Potrzebuję ubrań, nie mam co na siebie włożyć.

Gwałtownie podniósł głowę i przez chwilę skanował moje ciało, po czym odchrząknął i ruszył do swojej sypialni.Po jakimś czasie wrócił i podał mi czarny podkoszulek i czerwone koronkowe majtki.Uniosłam brwi i spojrzałam na niego pytającym wzrokiem,on tylko wzruszył ramionami i wrócił do swojego poprzedniego zajęcia.

Okej...

Dopiero teraz spostrzegłam,że ma wilgotne włosy,zapewne skorzystał z łazienki w swojej sypialni.Wróciłam do łazienki i założyłam koszulkę  chłopaka,moje piersi były dosyć duże więc mój dekolt (szczególnie bez stanika) był wyeksponowany.Zastanawiające było jedynie to,skąd on miał damską bielizne u siebie w domu na dodatek z metką!

-Gdzie moge spać?-zapytałam gdy już opuściłam toaletę.Dziękować bogu,że ta koszulka zakrywała mi tyłek.

-Przygotowałem Ci pokój ,pierwsze drzwi na lewo.-przytaknęłam i ruszyłam w wyznaczonym kierunku
.Kiedy już leżałam w dużym łóżku przypomniałam sobie iż nie poinformowałam mamy,że nie wracam dzisiaj na noc.Szybko napisałam jej sms o treści,że nocuję dziś u Willa i żeby się nie martwiła. Po chwili odpisała tylko "Zabezpieczajcie się".Prychnęłam.tej kobiecie tylko jedno w głowie.
Przez dobrą godzinę przewracałam się z boku na bok,ale nie mogłam zasnąć,choć powinnam ponieważ niebieskooki dał mi niezły wycisk.

Cały czas wydawało mi się,że widzę cienie i miałam dziwne uczucie,że ktoś mnie obserwuje.Tak,wiem głupie.Ale serio dostawałam palpitacji serca.
Niewiele myśląc wyskoczyłam i po chwili stałam już przed drzwiami sypialni Willa.
Tylko zapukam,jeśli nie odpowie po prostu wrócę do siebie.Zanim zdążyłam to  przemyśleć już zapukałam do drzwi,ale zrobiłam to tak cicho,że gdyby spał na pewno by nie usłyszał.Po chwili usłyszałam stłumione przez drzwi "proszę".Weszłam do pokoju,było ciemno,ale do środka wpadało  dosyć dużo światła księżyca,więc dobrze widziałam przygarbioną sylwetkę siedzącą na skraju łóżka,wpatrującą się w ścianę.

-Nie mogę spać .Boję się- powiedziałam cicho,tak że gdyby nie panująca w pomieszczeniu grobowa cisza,przerywana jedynie naszymi oddechami pewnie by nie usłyszał.

-Czego?-spojrzał na mnie,a w jego oczach malowała się troska.Wzruszyłam ramionami 

-Cały czas wydaje mi się,że ktoś na mnie patrzy lub widzę jakieś cienie,wiem to głupie,nie powinnam była przychodzić-już chcialam się wycofać,ale jego głos mnie zatrzymał.

-Zaczekaj-wyciągnął do mnie rękę,nie wiem nawet dlaczego,ale podeszłam bliżej i ją chwyciłam,przyciągnął mnie bliżej,tak że teraz stałam między jego nogami,a on oplatał swoje ramiona w okół mojej talii.Nie powiem,ta scena była nieco intymna,no bo przecież w środku nocy byłam w JEGO sypialni,TYLKO w JEGO koszulce,a on miał na sobie TYLKO dresy na dodatek mnie OBEJMOWAŁ.Punkt dla tego kto mi powie co w tej scenie jest nie tak.

-Posłuchaj ,tutaj nikt nie może Ci nic zrobić.Po pierwsze-jest tu mnóstwo zabezpieczeń mechanicznych jak i magicznych,a po drugie jestem tu ja.Rozumiesz?
Skinęłam niepewnie głową,niechciana łza spłynęła mi po-szlag,nie chce żeby pomyślał,że biorę go na litość.Szybko chciałam ją zetrzeć,zanim zauważył,ale był pierwszy jego ciepła dłoń otarła łzę z mojego policzka.

-A teraz choć-odrzucił kołdrę na bok-może mi też uda się zasnąć.
Bez sprzeciwów zajełam miejsce po jednej stronie łóżka ,Will zrobił to samo.

-Dobranoc-powiedział

-Dobranoc -wymamrotałam,a po chwili zaczęłam odpływać.

Ze snu wybudził mnie jakiś łomot dobiegający z salonu,a potem znajomy głos mówiący "ała".Will także się obudził,wpatrywał się w drzwi i chyba próbował opanować wściekłość.

-Nie zamknąłeś drzwi? - zdziwiłam się ,no to są te  jego "cudowne"zabezpieczenia.

-Cholera -przeklął i wypadł z łóżka.

Tyle na dzisiaj ze spokojnej nocy.

--------------------------------------------------------------------------
Trochę krótki ale jest :D

DOCEŃCIE MOJE STARANIA I ZOSTAWCIE KOMENTARZ :*

 

 

21:31, weroncia1799
Link Komentarze (1) »

Tu jest mój ask i tt jeśli ktoś chciałby sie czegoś dowiedzieć czy coś

http://ask.fm/Weroncia1799

https://twitter.com/darkhill_4ever

Nie mam zielonego pojęcia ile osób czyta to opowiadanie,ale jeśli juz jesteście zostawcie komentarz,mi to dodaje motywacji i satysfakcji,a was wiele nie kosztuje.

Liczba odwiedzin spadła z 300 na 60 , co jest moja winą ponieważ ostatnio rzadko dodaję rozdziały ALE jeśli Ci się spodobało poleć to znajomym będę wdzięczna i będzie mi na prawdę miło :) 

Postaram się jak najczęściej dodawać rozdziały ale jak niżej napisałam teraz mam urwanie głowy ze sprawdzianami,na dodatek niedługo będzie się kończyć semestr a ja jeszcze nie mam w ogóle ocen z niektórych przedmiotów ;/ 

Więc niech ta garstka osób,która to czyta będzie cierpliwa.

 

TU MACIE ZWIASTUN,KTÓRY SAMA ROBIŁAM!

https://www.youtube.com/watch?v=Gog_LxA0uZ8

 

 

 

 

 

17:34, weroncia1799
Link Komentarze (1) »

https://www.youtube.com/watch?v=Gog_LxA0uZ8&feature=youtu.be

O mój piepszony boże! 

Mam jutro 2 sprawdziany i w następnym tygodniu mam ich 5 + próbny test z matmy....

Więc nie wiem jak to będzie z tymi rozdziałami,mam napisane ale nie mam czasu nawet ich przepisać...
Duh,zaraz oszaleje...Czekajcie cierpliwie,jeśli uda mi się uruchomić starego laptopa to dodam jeszcze dziś.
Na razie robię ZWIASTUN! :D 

16:05, weroncia1799
Link Komentarze (1) »
czwartek, 13 listopada 2014

  Niebieskooki założył bluzę i wyszedł z mieszkania.Nie wiele myśląc ruszyłam za ni,był już po drugiej stronie ulicy i kierował się w stronę jakiegoś starego magazynu.
Po co ma mnie uczyć walczyć?
Chłopak czekał na mnie przed drzwiami magazynu z wielkim uśmiexchem na twarzy.-okej trochę to przerażające.
-Gotowa? -zapytał nadal się uśmiechając
-Na co?żeby Ci skopać tyłek - teraz na mojej twarzy pojawił się uśmiech,
-Ha-ha - powiedział -Pytam czy jesteś gotowa na to co zaraz zobaczysz?
-Nie,ponieważ nie mam pojęcia co tam zobaczę i nie wiem na co mam się przygotować.
Jak na zawołanie Will otworzył drzwi. W środku było ciemno,ponieważ hala nie miała żadnych okien.Czarnowłosy klasnął  dwa razy w ręce i światło rozjaśniło pomeszczenie. -bajer-pomyślałam.
Zrobiłam parę kroków w głąb budynku i dosłownie mnie zatkało.
W sródku znajdowało się kilka stołów zapełnionych bronią i to nie zwykłą,nie było tu ani jednego pistoletu,ale za to były najróżniejsze ostrza-norze,mierze,coś podobne do mieczy,scyzoryki oraz inne dziwnie wyglądające przedmioty.W kacie stały włócznie oraz jakieś drewniane kije różnej długości. 
Na lewo od wejścia wisiały dwa worki treningowe,leżało parę sztangl i kilka matercy.Po prawej stały i wsiały tarcze w kształcie ludzi,a na samym środku gigantyczna czerwona mata.
Will chyba zauważył moją rekację,ponieważ się zaśmiał.
-Spodobało się?
-Nawet nie wiesz jak - odpowiedziałam podchodząc do jednego ze stołów.Podniosłam z niego pół metrowe ostrze,które na pewno mieczem nie było,ponieważ było zaostrzone z jednej strony,jak nóż,a po za tym wyglądało jakby było zrobione ze szkła.Na pewno będzie to moja ulubiona broń.
-Skąd masz to wszystko?-zapytałam szczerze zaciekawiona.
-Mam swoje  źródła i sposoby na uzyskanie różnych rzeczy - posłał mi cwaniacki uśmieszek.
Nie boli go już ta twarz?
-Nie,możesz sobie tutaj tak po prostu trzymać broni - poinformowałam go całkiem poważnie - ktoś mógłby to zobaczyć i zawiadomić policję.
-Spokojnie,naniosłem na to miejsce czar.Nikt,poza nasza dwójką nie może zobaczyć co się tu znajduje.Wszyscy inni będą widzieć stary,pusty magazyn - oświadczył
-Wow -powiedziałam zaskoczona - nieźle.
-No to od czego zaczynamy?-zapytałam przyglądając się broni.
-O nie moja droga- Will położył mi ręce na ramionach - Teraz to my idziemy biegać i podnosić ciężary,Jak ty chcesz unieść jakąkolwiek cięższą broń skoro w ogóle nie masz mięśni - dźgnął mnie palcem w ramię.
Jęknęłam niezadowolona.
-No chodź biedaku - zaśmiał się.
Zaprowadził mnie na plażę.
Teraz przebiegnij tam i z powrotem  do latarni - pokazał mi nie duży punkt w oddali.
-Jaja sobie robisz? To jakieś dobre trzy kilometry w jedną stronę!-jęknęłam
-I co  z tego? Powiesz to Ziri'emu jak będzie Cię chciał dopaść? Tak też myślałem - dodał kiedy spojrzał na moją minę - Masz na to 15 minut.Nie powinno Ci to sprawić trudności,przeciętny człowiek pokona dystans trzech kilometrów właśnie w taki czas ty masz sześć ale jesteś wytrzymalsza i szybsza.
-A ty?-zapytałam
-A ja będę sobie tutaj stał i z satysfakcją patrzył jak się męczysz.Jeśli nie będzie Cię tu za piętnaście minut to do Ciebie dołączę.

Nie chciałam już z nim dyskutować więc zrobiłam co kazał.
Po zakończeniu tych katorg wyłożyłam sie na piasku zaraz przed stopami Willa.
-Ile czasu minęło? - zapytałam Spojrzał na swój telefon i zmarszczył brwi.
-Dwadzieścia pięć minut. 
-Miałeś przybiec po piętnastu! 
-Och,tak dobrze Ci szło,a po za tym trochę się zagadałem - wskazał na swój telefon
-Dupek-mruknęłam pod nosem
-Co proszę?Chcesz jeszcze raz? Nie ma sprawy - uśmiechnął się
-Kto zajął Cię tak interesującą rozmową,że nie raczyłeś ruszyć swojego anielskiego tyła?- postanowiłam zignorować jego ostatnią wypowiedź 
-Z Tiną.- oznajmił 
-Och,serio?-zadrwiłam- Możesz mi powiedzieć dlaczego ją w to do cholery wtajemniczyłeś?
-Działałem spontanicznie-prychnęłam na jego słowa-Jest bardzo miła.
-Tak,była zwłaszcza dziś rano  kiedy przechwalała się,że spała u Ciebie w domu i że ją wolicie ode mnie - zawarczałam
-Przynajmniej nie chciała Cię zjeść - spojrzał na mnie znacząco
-Powiedziała Ci? Co za suka!
-Przestraszyłaś ją.Nie możesz grozić ludziom śmiercią tylko dlatego,że jesteś zazdrosna.- Co on pieprzy?
-Zazdrosna?Niby o co? Raczej wkurwiona jej zachowaniem, to już bardziej.A ty co mój ojciec, bo skarży się tobie jakby tak było.
-Hej,uspokój się,ona chce się tylko zaprzyjaźnić.
Tak, jasne,a ja jestem dobrą wróżką.-chciałam powiedzieć,ale ugryzłam się w język.Wstałam z piasku i zostawiłam chłopaka daleko w tyle.
Wróciliśmy do magazynu i ćwiczyliśmy do późna.
-Chcesz wziąć prysznic? - zapytał kiedy byliśmy już w mieszkaniu
-Nie,dzięki i tak idę już do domu. - stwierdziłam obojętnym tonem.Chłopak nie odezwał się do mnie od opuszczenia plaży,niech sobie nie myśli,że będę teraz miła.
-Nie bądź głupia,jest już noc,zostaniesz u mnie - przewróciłam oczami
-Mieszkam kilka minut drogi z tond, poradzę sobie.
-Proszę,nie idź,boję się o Ciebie.Nie chce nawet myśleć co by się stało gdybys trafiła na tego sukinsyna. - nagle jest taki milusi?
-Co Cię to obchodzi?Jestem jakimś gównianym wyrzutkiem,efektem ubocznym ewolucji,wszyscy chcą mnie zabić,dlaczego i ty byś nie chciał?Chuj wam wszystkim w dupe! - nie wytrzymałam już,wiem może trochę przesadziłam,ale teraz mnie to zbytnio nie interesowało.
Nic nie powiedział,wpatrywał się tylko we mnie z żalem?
-Idę pod prysznic - mruknęłam i zręcznie go wyminęłam.


----------------------------
Taki krótki ale postanowiłam podzielić napisane już rozdziały na krótsze :D 
Wiem jestem wredna :p
Donny <3
Danielle

17:48, weroncia1799
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 10 listopada 2014

 Umówiłam się dziś z Willem na spotkanie. W prawdzie powinnam iść do szkoły,ale po długich namowach chłopaka,zgodziłam się.Zapytałam czy Donny i Tina tak że z nami idą,ale zaprzeczył i powiedział,że im mniej wiedzą tym lepiej.Domyśliłam się wtedy,że będziemy znów załatwiać jakieś sprawy związane z aniołami. Szczerze, nie mam na to ochoty.Wszytko teraz kręci się wokół tego,całe moje życie.Zasypiam i budzę się z myślą kiedy Ziri po mnie przyjdzie,bo to się na pewno stanie. 
    Wygramoliłam się z łóżka i poczłapałam do łazienki.Wzięłam szybki prysznic, a potem otworzyłam garderobę zastanawiając się co ubrać.Will poinformował mnie,że będziemy mieć dużo ruchu, więc powinnam ubrać coś wygodnego.Zastanawiam się o co może chodzić...
Włożyłam szare dresy z neonowym, różowym napisem i białą luźną bokserkę, na nogi wsunęłam łososiowe air-maxy.
Zbiegłam po schodach,już miałam wejść do kuchni kiedy usłyszałam przyciszone głosy moich rodziców.Nie powinni być już w pracy? 
-...i nie obchodzi mnie to - warknął tato 
-Przecież nie mogę im tego powiedzieć, jeszcze nie teraz. Poczekam jeszcze chwilę i powiem im kiedy wszyscy będą wystarczająco dorośli. - westchnęła mama - O co chodzi? Czego mamy się dowiedzieć?
-Jak będziesz czekać zanim Zoe i Tommy urosną to Nina i Scott  będą już dorośli i się wyprowadzą.- kontynuował tata.Ale co do jasnej anielki chcą nam powiedzieć?Westchnęłam zrezygnowana i przysłuchiwałam się dalszej rozmowie, może jeszcze się czegoś dowiem.
-Tak właściwe po co im to mówić?Nie musza tego wiedzieć.
-Kochanie,posłuchaj, coś dzieje się w  mieście.Rozmawiałem z ojcem klanu, powiedział mi,że ... - nie chcący przewróciłam miotłę  stojąca przy drzwiach, zaklęłam pod nosem,musiałam to zrobić w najmniej odpowiednim momencie.
Co to do cholery jest klan? I kim jest "ojciec"?
-Nina?- zdziwiła się mama - Podsłuchiwałaś?
-Co?Nie. - skłamałam- przechodziłam i zahaczyłam noga o miotłę.
-Dlaczego nie jesteś w szkole?
-Ja, emmm...Mam kilka spraw do załatwienia - tata uniósł brew -tylko wcześniej chciałam pobiegać.
-Sprawy? Jakie ty chcesz sprawy załatwiać?Chyba,że skończyły Ci się gumki - powiedziała mama.
-Mamo! - skarciłam ją.Czemu ona musi zawsze wypalić z takim czymś. - Po prostu muszę się po coś spotkać z Willem. - mama gwałtownie podniosła głowę
-Willem? - zmarszczyła brwi
-Tak,mówiłam Ci kiedyś o nim,pamiętasz?Byliśmy razem na imprezie w "Dark"
-Ach,tak -mama nadal marszczyła brwi - a skoro o tym mowa, co się tam wydarzyło?
-A mianowicie o co chodzi? - przełknęłam gule w gardle , oczywiście mogło chodzić tylko o jedno.
-Mianowicie, na jakąś dziewczynę zwaliły się głośniki, podobno była połamana i miała zgniecioną klatkę piersiową, apotem jej ciało zniknęło.- zrobiło mi się sucho  w gardle, przecież oni nie mogą wiedzieć,że to byłam ja...
-Ja..My...Emmmm... - tata spojrzał na mnie ponaglająco - wyszliśmy wcześniej i nie widzieliśmy co się tam stało.
Rodzice spojrzeli po sobie, po czym tata wzruszył tylko ramionami.Odetchnęłam z ulgą.
-To ja będę lecieć, niedługo powinnam być u Willa. - powiedziałam i wyszłam z mieszkania Postanowiłam,że przejdę się na nogach ponieważ to nie całe dziesięć minut drogi.
Kiedy znalazłam się już pod drzwiami jego mieszkania postanowiłam zadzwonić,ponieważ nie chciałam wpakować się mu tak po prostu do mieszkania. 
Kiedy drzwi się uchyliły zobaczyłam w nich bosego Willa w czarnych spodniach luźno zwisających na biodrach i bez koszulki, włosy miał potargane ,a na twarzy odciśniętą poduszkę.
-Cześć - powiedział zachrypłym głosem  i wskazując abym weszła.
-Hej, nie zapomniałeś o mnie - powiedziałam zaczepnie.
-Oczywiście,że nie - posłał mi uśmiech- Tina wczoraj u mnie była i zasiedzieliśmy się trochę.Jak ja nie na widzę swojej ludzkiej postaci,czuję się jak zombie.
-Tina - zmarszczyłam brwi - a co ona u Ciebie robiła? - Nie wiem czemu ale nie lubiłam tej dziewczyny.Jak dla mnie nie powinna niczego wiedzieć.
-Nie wiem, przyszła wczoraj z pizzą i zaproponowała wieczór filmowy, potem zasnęła mi z głową na kolanach - o proszę, jak miło ...
Tak serio, to ona chyba sobie żarty robi.Ale dlaczego ja się tak przejmuję , Will to nawet nie mój przyjaciel.
Weszłam do środka i z ulgą stwierdziłam,że śpi na kanapie, nie wiem dlaczego ale wściekłabym się gdyby spała w sypialni Willa.
Podeszłam do dziewczyny.
-Tina,kochanie pora wstawać - szepnęłam jej do ucha.
-Willuś,jeszcze chwilę - "Willuś"? Dobre sobie.
-Przykro mi to stwierdzić,ale twojego Willusia tu nie ma,a ty musisz ruszyć tyłek.- powiedziałam już normalnie, na co się poderwała.
-Co ty tu robisz? - zapytała zszokowana
-Przyszłam do Willa,mamy parę spraw do załatwienia więc podnieś  łaskawie swój tyłek i wyjdź. - popatrzyła na mnie zszokowana, ale potem wyraz jej twarzy się zmienił
-Jesteś zazdrosna, co? - zapytała drwiąco - Jesteś zazdrosna bo to ja spałam u niego w domu.
-Pfff, gówno mnie obchodzi,że spałaś sobie na kanapie. - warknęłam.Ta dziewczyna mnie wkurwia
-Tak,jasne...
-Słuchaj,to nie ty spałaś w jego łóżku na dodatek w jego ubraniach.- dziewczyna zrobiła wielkie oczy,a ja uśmiechnęłam się zwycięsko.Nie wiem dlaczego to powiedziałam, ale wiem,że jest wkurzona.Dobrze,że Will gdzieś poszedł. -Słuchaj nie mam zamiaru się z tobą bawić w kotka i myszkę.Może Don Cię lubi, ale ja nie muszę.
-Jesteś zazdrosna bo Will i Donny wolą mnie. - zaśmiałam się bez krzty wesołości
-Albo za minutę już Cię tu nie będzie , albo rozszarpię twoje gardło,a potem usunę wszystkim pamięć o tobie.Nikt nie będzie za tobą tęsknił. - moje oczy zrobiły się czarne, a zęby ostre. 
-Nie zrobisz tego - powiedziała pewnie
-A chcesz się przekonać? - warknęłam, co prawda nie umiałam kasować pamięci, ale gardło mogłam jej rozszarpać.Zrobiłam krok w jej stronę na co pisnęła.
-Jesteś psychopatą!
-Och,nie moja droga , jestem demonem, a to duża różnica. -zaśmiałam się.Blondynka założyła buty i pośpiesznie opuściła dom.
Kiedy Will wrócił na powrót przyjęłam normalny wygląd.
-Gdzie Tina? - zmarszczył brwi
-Musiała  niestety już iść - nie mogłam mu przecież powiedzieć,że jej groziłam.
-A więc co było tak ważne,że nie mogłam iść do szkoły? - zmieniłam temat
-Trzeba Cię nauczyć walczyć - powiedział z tajemniczym uśmieszkiem.
______________________________________________

To jest nasz Will :D 
Kolejny rozdział będzie gdzieś w tym tygodniu, może jutro.

d87244f0c63de47ad9f4362d4a038865

15:12, weroncia1799
Link Komentarze (1) »
środa, 05 listopada 2014

Przepraszam,że nie dodawałam rozdziałów ale nie miałam ostatnio czasu na pisanie.
Teraz zdążyłam napisać już 12 i 13 rozdział ale mam go na kartce więć muszę przepisać.W tym tygodniu powinny się pojawić :)

16:51, weroncia1799
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 21 października 2014

Możecie czytam mojego bloga teraz także na blogspot.com

 http://nowyupadly.blogspot.com/



 

sobota, 04 października 2014

Nina

Urwaliśmy się z lekcji aby pojechać w jakieś odludne miejsce.Była to plaża, o tej godzinie nikogo tu nie było.Byłam okropnie zdenerwowana.Co jakiś czas Will posyłał mi pokrzepiający uśmiech. Zatrzymaliśmy się pod klifem gdzie nie można było nas zobaczyć z pobliskich domów. Usiedliśmy na skałach.Will zaczął opowiadać naszą historię odkąd zlecono mu zadanie do teraz. Dziewczyny od czasu do czasu robiły wielkie oczy i komentowały wypowiedzi chłopaka uwagami w stylu: "No nie", "To niemożliwe", "Wow" itd.
Zastanawiam się co tu w ogóle robi Tina.Nie jestem moją przyjaciółką, ledwie ją znam.Nie zależało mi na wyjawieniu jej prawdy.W sumie mogła by teraz pobiegnąć do przyjaciółeczek i naopowiadać im,że jestem demonem, ale zaszkodziła by tylko i wyłącznie sobie bo jej koleżanki nie wyglądają na takie, które przyjmują poważnie takie wiadomości.Gdyby się tak zastanowić to gdyby Donny opowiedziała by mi teraz taką historię i to bez żadnych dowodów wyśmiałabym ją i powiedziała jej aby ograniczyła piątkowe maratony horrorów.W każdy piątek ja i Don robimy maraton filmowy.Najczęściej są to właśnie horrory od czasu do czasu udaje jej się namówić mnie na jakiś romans.Nienawidzę tych durnych wymuszaczy wymiotów.Tak dla mnie to nie "wyciskacze łez" tylko wymiotów.
Z zamyślenia wyrwał mnie okrzyk Donny.
-ALE CZAD!Nina dlaczego ja nie wiedziałam na ten temat nic wcześniej.- zwróciła się do mnie rozradowana, za to Tina siedziała cicho i przyglądała się Willowi z uwielbieniem.Znów miałam naglącą ochotę przywalić jej w twarzyczkę. -To teraz już wiem dlaczego jesteś tak NIEZIEMSKO przystojny!
-Właśnie - zawtórowała jej Tina.
Właśnie w myślach dałam jej niewidzialny coś w twarz.Ale dlaczego jestem zazdrosna o Willa to  tylko znajomy.Nie wiem nawet czy można nas nazwać przyjaciółmi.Powinniśmy być teraz wrogami.On powinien latać za mną z tasakiem czy czym tam się biją aniołowie,a ja powinnam się przed nim chować.
-Pokaż wreszcie te skrzydła! - wykrzyknęła Don wyrzucają ręce ku niebu - A tak ogółem to gdzie ty je masz?
Will zaśmiał się słodko.
-A schowane.Tak że możesz ich nawet nie szukać. - uśmiech nie schodził mu z twarzy
Nigdy tak na prawdę nie zastanawiałam się gdzie Will ma skrzydła.Będę musiała go kiedyś o to zapytać.
Niebieskooki rozglądnął się czy nie ma tu gdzieś nieproszonych gości i cofnął się kilka kroków.Jego mina momentalnie spoważniała, nasze jak na zawołanie również.Zamknął oczy i wziął głęboki wdech.Po chwili zaczęły się pojawiać skrzydła.Pokazywały się stopniowo,jakby ktoś ściągał materiał z przykrytego mebla.Chodź już je wiedziałam to w świetle dziennym są o stokroć piękniejsze,teraz widzę dokładnie każdy szczegół, próbowałam je zapamiętać by móc je potem narysować.Tak miałam też duszę artysty mam około 10 zapełnionych szkicowników.
Kiedy Donny odzyskała już mowę postanowiła najgłośniej jak potrafi podzielić się z nami swoimi emocjami.
-ONE SĄ ZAJEBISTE!  - a ja aż zatkałam uszy
-OMG! też chcę takie! A tak a props nie da się załatwić sobie takich? 
Will znów zaśmiał się tym swoim śmiechem.
-Przykro mi ale nie. - Chłopak nie przestawał się śmiać -Ale pamiętajcie to nie wychodzi poza nas. 
- Czyli tworzymy taką tajną anielską grupę? We trójkę? - chwila,chwila co? Ja też tu jestem!
Odchrząknęłam znacząco.
-A no tak we czwórkę.No nie patrz tak na mnie moja wina,że siedzisz tak cicho,a tech facet wypełnia całą przestrzeń swoim blaskiem - wskazała zamaszyście na Willa. 
Don podeszła do chłopaka chcąc bliżej przyjrzeć się jego piórom, kiedy uniosła don w celu dotknięcia ich skrzydła zamknęły się z impetem,a Will spojrzał na nią wymownie.Zaczęłam się zastanawiam dlaczego mi na to pozwolił,a nawet nie próbował przerwać, gdy ich dotknęłam.Pytaj coraz więcej,a odpowiedzi nadal nie ma.
Don westchnęła, a potem podbiegła do mnie i rzuciła mi się na szyję.
-Przepraszam,przepraszam,przepraszam,przepraszam,przepraszam,przepraszam.......- gadała jak w transie
-Wohaaa...Spokojnie Donny w końcu nie codziennie dowiadujemy się,że nasza przyjaciółka jest jakims dziwadłem nie z tej ziemi - zaczęłyśmy się śmiać.

Tina postanowiła porzucić swoją dawną paczkę i dołączyć do nas.Stwierdziła,że ma ich już dosyć i nie ma już ochoty wyglądać jakby pracowała w klubie GoGo. (nie wiem jak się pisze xd).Oczywiście je ukochana koleżanka nieźle się na nas wkurzyła i obiecała,że "jeszcze nas zniszczy" ale na głupotę nie ma rady.
Donny cały czas mnie przepraszam,mam już jej serdecznie dosyć.
Wróciłam do domu i udałam się do kuchni w celu zjedzenia  czegoś kalorycznego.Walić dobra figurę skoro ma się w lodówce takie przysmaki jak pizza, nutella i inne fast foody.
-Hej mamuś - pocałowałam moją mamę w policzek po czym napadałam niczemu nie winną lodówkę.
-Dzwonili ze szkoły - oznajmiła beznamiętnie 
-Ohh.. - nie zaprzestałam penetrowania lodówki
-Jak już wybierasz się na te wagary to rób to tak żeby nikt tego nie widział bo serio nie chce mi się słuchać o tym jak nieodpowiedzialna jesteś i takie tam bzdety... Ci nauczyciele są strasznie irytujący.Liczą,że co dam Ci burę a ty będziesz po tym grzecznym aniołkiem.Idioci. To cała mama i jej podejście do szkolnictwa.Czasem sama się zastanawiam co ona wyprawiała w tej szkole kiedy była w moim wieku.Ale oczywiście nie chce mi nic powiedzieć. 
-Zastanawiam się ilu rodziców nazywa nauczycieli idiotami po tym kiedy oznajmiają im,że ich dziecko było na wagarach... - powiedziałam wkładając wielki kawałek pizzy i zapiekanki do mikrofalówki.
-Co poradzić,że tylko ty masz tak zajebistą matkę pod słońcem.- westchnęłam
-Dziwnie się czuję kiedy mówisz tak jakbyś była w moim wieku.A tak właściwie to ile ty masz lat?Bo no wiesz nie jestem do końca pewna czy mnie nie oszukujesz .... No bo wiesz ponad 40 lat no i zero zmarszczek i zero botoksu ... A może potajemnie wszczykujesz sobie botoks co?
-Córcia weź przestań,nie mam ochoty wyglądać jak żaba.Wiem jestem doskonała i ogólnie zajebista. - westchnęła kiedy usłyszała płacz Tomy'ego
-A teraz zajebista mama idzie zmienić pieluchę.Powodzenia - uśmiechnęłam się do niej szeroko kiedy popatrzyła na mnie błagalnie 



Rano znów spóźniłabym się do szkoły.Na szczęście nie musiałam jechać po Don ponieważ stwierdziła iż pojedzie dziś swoim samochotem.Nie powiem zdziwiło mnie to bo nigdy nie przypuszczałam,że dobrowolnie zrezygnuje z podwózki ferrari. Wybiegłam pospiesznie z domu po czym  wpadłam na kogoś pełną mocą.Spojrzałam w górę i napotkałam znajome mi niebieskie tęczówki.

 

 

_______________________________________________________________________
O matko brak weny :(
Jeśli przeczytałeś zostaw komentarz - bardzo motywuję <3 

A TO NASZA NINA :D
558824_253757361418542_1830663755_n

21:07, weroncia1799
Link Komentarze (1) »
sobota, 27 września 2014

Ze snu wybudził mnie dźwięk budzika.Znów "widziałam się" z Meghan.Nie wiem dlaczego ale prawie nic z tego nie pamiętam w przeciwieństwie do poprzednich snów.Wiem tylko,że mówiła coś na temat Willa,Boga no i mnie.Westchnęłam głęboko i wygramoliłam się z łóżka.Założyłam czarny luźny top,spodnie moto, dżinsową kurtkę i czarne martensy.Zbiegłam szybko na dół ponieważ chciałam spotkać tatę przed wyjście do szkoły.Obiecałam w zeszłym tygodniu Don,że zapytam go o pożyczenie ferrari.Wszyscy siedzieli już w kuchni, Zoe i Tomy siedzieli przy małym kolorowym stoliku. Darcy i Amber wcinały płatki śniadaniowe.Scott wielką kanapkę, ten chłopak ma brzuch bez dna. Po kolei każdych ucałowałam w głowę,a mojemu kochanemu braciszkowi zmierzwiłam jego wystylizowaną fryzurę,spedza nad ułozeniem jej więcej czasu niż ja n całe zebranie się do szkoły przez co musi wstawać odpowiednio wcześnie.
-Ty zdradziecka żmijo - wskazał na mnie palcem z wściekłym wyrazem twarzy. - Wierz ile ja się nad tym napracowałem!
-Teraz wyglądasz o niebo lepiej - powiedziałam i to było prawdą.
Przygotowałam sobie tosty z nutellą  i bananami - mmm kocham to.
-Tato - zwróciła się do niego nadzwyczaj miło - wiesz bo się tak zastanawiałam,może mógłbyś mi pożyczyć swoje cudne czerwone ferrai - wydęłam dolną warkę i zrobiłam oczy szczeniaczka,przez co tato się zaśmiał.
-W sumie to chciałem Ci go oddac ponieważ stoi bezużytecznie w garażu od roku - zrobiłam wielkie oczy, potem rzuciłam mu się na szyję- Ojojoj uważaj bo mnie udusisz.
-Jesteś najwspanialszym tatą na świecie.- ucałowałam go w czoło
-No pięknie - westchnął Scott - jej oddajesz ferrari,a mi nie chcesz kupić motocyklu? 
-Przymknij się młody - powiedziałam żartobliwie - Ty jesteś niebezpieczny na hulajnodze,a co dopiero na motorze.
-To nie moja wina,że ta wiewiórka nie chciała zejść mi z drogi...A po za tym miałem wtedy siedem lat. - burknął
-Oj no nie obrażaj się jeszcze będziesz miał czas na wyrywanie lasek - dałam mu kuksańca w bok - ale wiesz mam dziś na dziesiąta do szkoły więc mogę was podrzucić do szkoły moim NOWYM autkiem.- Scott'owi zaświeciły się oczy z podniecenia
-Tak! Jesteś najwspanialszą siostrą na świecie! - serio musiało mu się to spodobac po pierwszy raz od dłuższego czasu przytulił mnie z własnej woli.
Po ty kiedy podrzuciłam moje kochane rodzeństwo do szkoły podjechał pod dom Donny.Wyskoczyła z niego ja wariatka i wpadła na przednie siedzenie.
-Niewierze,że naprawdę C go pożyczył! Mam nadzieje,że będzie to robił częściej!Idziemy podbić tą budę!- nie wytrzymałam i parsknęłam śmiechem.- A ty z czego się tak cieszysz? - zapytała z udawany oburzenie Don.
-Nic,nic. - znów zaczęłam się śmiać, jej reakcja była niemożliwa. - A tak poza tym ojciec mi go oddał więc teraz to możesz skakać ja kózka.
-OMG! Oddaj mi twojego tatę!A tak zmieniają temat ... - popatrzyła na mnie poważnie - dlaczego nie odbierałaś telefonu w sobotę wieczorem? Hmmm?
-Bo...ja.. ummm..... - co jej powiedzieć,nie moge wyznać jej prawdy ale też nie chcę jej okłamywać - byłam z Willem na małej wycieczce - powiedziałam w końcu
-Cooo? Byliście na randce? - nie wiedziałam,że słowo  wycieczka i randka brzmią tak samo,ale najwidoczniej dla Dony tak.-Wiedziałam,że coś z tego będzie, widziałam jak on  na Ciebie patrzy.
-Nie byliśmy na randce Don! - zajęczałam
-Okej,okej ja i tak swoje wiem.A teraz jedźmy do więzienia.- westchnęła
Po dojechani pod szkołę zrobiłyśmy niezłą furrorę z czego nie jestem zadowolona.Ludzie już sobie pewnie myśl,że jestem kolejną pustą i bogatą  laską. Tak,tak po co się przejmować ludźmi?Ale głównie wszystko co robimy w życiu wiąże się z tym aby zaimponować innym. Donny poinformowała mnie,że szkolna elita jest na mnie cięta ponieważ jestem ładniejsza i bogatsza od ich liderki.No super drugi tydzień szkoły,a już mam wrogów.Żyć nie umierać.Siedziałyśmy właśnie spokojnie na stołówce i jedliśmy śniadanie kiedy dołączyła się do nas jakaś laska w mini spódniczce i wywalonych cyckach, jednym słowem FUJ.
-Hej - powiedziała do nas słodko,za słodko
-Cześć - odpowiedziała jej Don, a ja tylko patrzyłam.
-Mogę się do was dosiąść? - zapytała,a Donny popatrzyła na mnie z pytaniem wymalowanym na twarzy.
-Siadaj - mruknęłam
-Jestem Tina, a wy? - przedstawiła się,a uśmiech nie schodził jej z twarzy.No boli ją to?
-Ja jestem Donny,a to Nina , miło Cię poznać.A jeśli można zapytać...Dlaczego ty jako jedna w gwiazdusiów postanowiłaś się do nas dosiąść? - powiedziała prosto z mostu Don na co ja kopnęłam ją pod stołem.Nie miałam ochoty rozpowiadać im jak ich nazywamy.
-Mam kilka spraw do was,a w sumie to bardziej pytań. 
-Wal - powiedziała Donny z pełną buzią frytek
- Znacie tego przystojnego chłopaka?No co chodzi do waszej klasy? Jak mu było... - zaczęła drapać się po brodzie - no tak Will... Nie wiecie czy ma dziewczynę?Bo moja przyjaciółka jest nim zainteresowana - wskazała kciukiem na tlenioną blondynkę w skąpym stroju.Pierwsze co mi przychodzi na myśl to : puszczalska - A więc? 
-Ni...- zaczęła Don ale jej przerwałam 
-Tak!Tylko ona nie jest stąd... - Donny spojrzała na mnie jak na wariatkę
-Och, to szkoda, ale wiecznie z nią nie będzie związki na odległość to nie wypały.- westchnęła teatralnie.Nie wiem dlaczego ale chętnie bym jej teraz przywaliła.Do końca sama nie wiem dlaczego skłamałam...Czuję się zazdrosna... O Boże! Jestem zazdrosna o Willa!Misja psycholog wraca do akcji.
-A druga sprawa jest taka...Podobno byłyście na imprezie w piątek i zdarzył się tam wypadek... Jakaś dziewczyna została przygnieciona głośnikami,a potem jej ciało znikło.Nie wiecie o co chodziło?I kto to był? - Zamurowało mnie.Will powiedział że Ziri wykasował wszystkim pamięć!Ale to by wyjaśniało to dlaczego Don wszytko pamiętała. Wyciągnęłam  telefon i wystukałam wiadomość do Willa.

Ja:Za 2 minuty na szkolnym parkingu.To ważne!!!
Will:Co się stało?!
Ja: Powiem Ci jak się spotkamy.
Will: Ok. już idę

-Sorki muszę na chwilę wyjść,zaraz wracam. - powiedziałam i wstałam od stołu
-Powiedziałam coś nie tak? - zapytała dziewczyna  z udawanym żalem.Spojrzałam na nią i nie wiem skąd ale wiedziałam,że moje oczy zrobiły się znów czarne.Dziewczyna podskoczyła na miejscu.- Demon! - warknęła - jesteś diabłem! 
-Och zamknij się! - warknęłam i przejechałam językiem po swoich zębach, były one ostre... Wszystkie zęby były szpikulcami gotowymi do rozszarpywania gardeł. Skad ja to wiem? I dlaczego nie panikuję?
-Potwór!Jesteś jakaś popiepszona! - krzyknęła dziewczyna przez co pół sali odwróciło się w naszą stronę.Na szczęście stałam do wszystkich plecami.Donny patrzyła zszokowana.Zamknęłam oczy zrobiłam parę wdechów i poczułam,że wszystko wraca do normy.Posłałam Tinie sztuczny uśmiech ale tylko samymi ustami, moje oczy wyrażały gniew.Sama do końca nie wiem dlaczego ale kipiałam ze złości.Odwróciłam się na pięcie i szybkim krokiem ruszyłam do wyjścia.Donny dalej siedziała jak zaczarowana ale nie miałam czasu z nią teraz gadać.Zobaczyłam Willa rozmawiającego z tą blondynką ze stołówki,z całych sił starała się pokazać mu zawartość swojego biustu.Chłopak nie wydawał się być zadowolony.Stali na szerokość szafki i pomyślałam sobie,że fajnie by było gdyby się otworzyła i rozkwasiła jej nos...Jak na zawołanie szafka tworzyła się z impetem i zatrzymała się kilka milimetrów od twarzy dziewczyny.Przestraszyłam się ale chyba nie tak jak ona.Ja to zrobiłam? Ale jak?Cholera! Tak wiele pytań,tak mało odpowiedzi.Will zszokowany rozglądał się dookoła, w końcu jego wzrok padł na mnie, uniósł wysoko brwi ,a potem ponownie spojrzał na szafkę. Wzruszyłam ramionami i skinęłam głową na drzwi wyjściowe. Powiedział coś do dziewczyny,które wyszła już z szoku i chciała siła się do niego przytulić i ruszył za mną.
-Nowa zdobycz? - zakpiłam kiedy znaleźliśmy się przy moim samochodzie. 
-Nie,sama przyszła i próbowała mnie namówić żebym dołączył do drużyny.A co zazdrosna? - wyszczerzył zęby na co przewróciłam oczami. -Okej co to za pilna sprawa?I jak ty na anioła otworzyłaś tą szafkę?
-Ja..ja...nie wiem...Ale to w tej chwili jest mniej istotne.Przed momentem przyszła do nas przyjaciółeczka twojej dziewczyny i pytała nas czy nie wiemy  kto zginął wtedy w klubie na dodatek powiedziała,że ciało zniknęło.Mówiłeś,że Ziri wykasował innym pamięć! - chłopak podrapał się po karku i westchnął.
-Tak myślałem ponieważ nie było nic na ten temat w wiadomościach ale pewnie zrobili z tego tajne śledztwo.Na szczęście nie wiedzą,że to ty więc nie ma się czym przejmować.
-Miałam powiedzieć Ci tylko tyle ale w ciągu tych paru minut zanim do Ciebie dotarłam zdarzyło się kilka innym rzeczy.
-Mianowicie chodzi Ci o tą szafkę?Jak ty do cholery to zrobiłaś?Nadal tego nie rozumiem,wytłumacz mi to.
-Anioły klną - powiedziałam zdziwiona ale Will patrzył na mnie niecierpliwie -No .. nie chodzi tylko o tą szafkę... Bo zanim wyszłam ze stołówki to się lekko wkurzyłam no i moje oczy znów zrobiły się czarne.... no i zęby....jakby to powiedzieć... zrobiły sie takie jak u drapieżnych zwierząt... - wyjąkałam,a Will otwarł szeroko oczy
-Widział Cię ktoś?!  
-Tylko Donny i ta dziewczyna, chodź nie wiele brakowało bo Tina zaczęła drzeć sie,że jestem diabłem.... - westchnęłam- a co do szafki to pomyślałam sobie,że fajnie by było jakby drzwiczki rozkwasiły tej lali nos no a one jakby mnie usłyszał i się otworzyły...Ja jestem jakimś potworem Will.
-Nie mów tak - powiedział i mnie przytulił, wchłaniałam jego zapach, który od razu mnie uspokoił - Nie jesteś potworem Nino, jesteś dobra.- nie wierzyłam w jego słowa, chodź bardzo bym chciała.Kiedy Tina mnie zobaczyła, widziała we mnie tylko zło,a gdyby spojrzała na Willa i jego skrzydła padła by przed nim na kolana.
-Oboje dobrze wiemy,że tak nie jest. - powiedziałam i odsunęłam się od niego.-A teraz wybacz muszę znaleźć Donny i jej wszystko jakoś wytłumaczyć -Kiedy chciałam odejść chłopak złapał mnie za rękę i zatrzymał.
-Pójdę z tobą i powiemy jej prawdę, wiem że jest dla ciebie kimś ważnym, a po za tym odkąd postanowiłem stanąć po twojej stronie przestało mnie dotyczyć prawo Aniołów. - przytaknęłam i ruszyliśmy w kierunku szkoły nadal trzymając się za ręce.



Will

Dla tej dziewczyny zrobiłbym wszystko.Dla mnie ona nigdy nie będzie potworem,a nawet gdyby chciała się nim stać nie pozwolę jej na to.To śmieszne,że po kilku miesiącach życia wśród ludzi zacząłem zachowywać się tak jak oni.Trzymałem Ninę za rękę żeby dodać jej otuchy. Ludzi posyłali nam zaborcze spojrzenia.Niektóre dziewczyny puszczały mi oczko i uśmiechały się porozumiewawczo.Ale niec z tego nie będzie nie mam zamiaru związać się z nikim.Chyba że była by to Nina.Ona jest wyjątkowa i nie mówię tu o tym że jest upadłym tylko chodzi o jej charakter i wygląd.A kiedy dotknęła moich skrzydeł zapragnąłem by robiła to zawsze.Chyba wpadłem...

 

Donny znaleźliśmy dopiero w bibliotece siedzącą z jakąś brunetką,gdy nas tylko zobaczyła zaczęła nerwowo rozgladać się a drogą ucieczki.Poczułam,że Nina zacieśnia uścisk na mojej dłoni.
-Nie.Zbliżaj.Się.Do.Mnie - powiedziała przez zęby Donny, nie spodziewałem się po niej takiej reakcji już lepiej zareagowała na zmartwychwstanie Niny. 
-Donny wysłuchaj mnie, to nie tak jak myślisz.. - powiedziała rozpaczliwie Nina 
-Jesteś diabłem! - powiedziała brunetka, zrobiło mi się szkoda Niny, musiała słuchać takich okropności chodź nie było to prawdą Powiedziałem jej na ucho,że ja z nimi porozmawiam,a ona niech poczeka na zewnątrz.Przytaknęła  ,a potem spojrzała na mnie załzawionymi oczami, nie wytrzymałem i przytuliłem ją, potem pocałowałem w czubek głowy i kazałem wyjść na zewnątrz.
-Don , daj spokój co ty w ogóle wyprawiasz?- zapytałem rudowłosej 
-Widziałam jej oczy i zęby wyglądała jak jakaś bestia! - wykrzyczała.Szybko rozejrzałem  się po sali czy nikogo nie ma ale na szczęście lekcje już się zaczęły i oprócz bibliotekarki nikogo  nie było.
-Ale nią nie jest! - warknąłem 
-Skąd ty to możesz wiedzieć? Omamiła Cię tak samo jak wszystkich wokół! - No nie zaczyna gadać jak Ziri.
-Wiem bo ja też nie jestem człowiekiem! - wybuchłem,a dziewczyny zrobiły wielkie oczy
-Jesteś tym samym co ona? - zapytała druga dziewczyna
-Nie. Ale jesteśmy podobni , Donny chodź z nami to Ci wszystko wytłumaczymy.Gdyby Nina była zła i chciała zrobić Ci krzywdę to dawno by to zrobiła,nieprawdaż?A po za tym ona sama do końca nie wie kim jest,dopiero ja jej to powiedziałem po tym wypadku w klubie.
-No tak mogłam się już wtedy domyślić! Jak mogłam uwierzyć w tą gadkę o śmierci klinicznej? Przecież była połamana,a po godzinie już nic jej nie było. - zaczęła dedukować 
-To była ona? - zapytała brunetka, to musiała być ta dziewczyna,która dosiadła się do Niny na stołówce. Szczerze mówiąc nie wyglądała zachęcająco.
-Tak,a teraz pójdziecie ze mną po dobroci albo zabiorę was siłą. - powiedziałem całkiem poważnie
-Nie dotkniesz nas! - powiedziała Tina i wyciągnęła w moim kierunku krzyż, nie wytrzymałem i parsknąłem śmiechem.
-Serio? Krzyż na anioła?Jesteście niemożliwe.- powiedziałem nadal się śmiejąc 
- Anioła?- Don zrobiła wielkie oczy
-Mhmm, no to jak idziecie na wycieczkę? - zapytałem i posłałem im mój najlepszy uśmiech.Tylko przytaknęły i ruszyły do wyjścia.
No to teraz będzie się działo - pomyślałem i wyszedłem za nimi.


styl_4455


19:49, weroncia1799
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3